Błędy przy sprzedaży rękodzieła na Instagramie

Chcesz promować i sprzedawać swoje rękodzieło na Instagramie? A może już to robisz – ale z kiepskim skutkiem? Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi “tak”, to mam dla Ciebie dziś coś specjalnego. Zapraszam Cię na wpis gościnny przygotowany przez Gosię Firkowską z konta @dreamingyarn. Gosia opowie o najczęstszych błędach związanych ze sprzedażą rękodzieła na Instagramie i jak ich uniknąć. Enjoy!

Jeśli interesuje Cię sprzedaż rękodzieła – ale i nie tylko – na Instagramie myślę, że ten artykuł jest właśnie dla Ciebie. Dlaczego? Często nieświadomie popełniamy błędy których nawet nie widzimy – do tego czasami jest potrzebne spojrzenie z innej perspektywy. Uwagi, które wymienie tyczą się w sumie wszystkich osób które chcą sprzedawać/promować się na Instagramie – jednak całość była pisana z myślą o rękodzielnikach i ich biznesach.

Instagram wydaje się idealnym miejscem do prezentacji swoich produktów jak i całego procesu powstawania danej rzeczy – tak zwanego backstag’u. Nawet największe marki prezentują swoje produkty właśnie na Instagramie. Jednak w przypadku rękodzieła zauważyłam, że sprzedaż jest trochę tematem tabu. Dlatego jeżeli oferujesz – lub chcesz zacząć – swoje prace za pośrednictwem Instagrama – przeczytaj ten artykuł i wyjdź z cienia!

1. Powód, czyli dlaczego chcesz sprzedawać swoje rękodzieło?

Pierwszym pytaniem jakie musisz sobie zadać to – dlaczego? Może podstawowym błędem jest to, że robisz to ze złego powodu i przez to bez zaangażowania. Jeżeli chcesz sprzedawać swoje rękodzieło bo:

  • Nie wiesz już co robić ze swoimi pracami, a rodzina i najbliżsi są obdarowani
  • Chcesz żeby zwróciło Ci się za materiały żeby móc tworzyć kolejne rzeczy
  • Inni sprzedają, więc czemu nie Ty?

Zastanów się czy sprzedaż jest jedynym rozwiązaniem. Jak nie wiesz co robić ze swoimi pracami możesz oddać je na przykład na cele charytatywne.

Jeśli jednak chcesz sprzedawać swoje rękodzieło, bo kochasz swoja pasję, bo chcesz się z tego utrzymywać, bo to jest Twoje marzenie – DZIAŁAJ! Nie mowię, że od razu masz rzucać etat i skakać na głęboka wodę – ale podejdź do tematu poważnie – a nie na zasadzie „co będzie to będzie”. Tu nie wystarczy coś stworzyć, zrobić zdjęcie, wrzucić na Insta i stanie się magia – niestety jest to wiele dodatkowej pracy poza samym tworzeniem.

2. Niejasny przekaz, czyli brak informacji o sprzedaży

Często widzę zdjęcia cudownych projektów, a w opisie: „Popełniłam ostatnio taką czapkę/sweterek/bransoletkę – szuka nowego domu. Teraz mogę zaparzyć kawę i ją podziwiać.” Co to znaczy „szuka nowego domu”? Chcesz ją komuś podarować? Czy sprzedać? Zdradzę Wam pewną tajemnicę – lepiej powiedzieć wprost swoim obserwatorom co oferujemy i czego oczekujemy, unikniemy wtedy wielu nieporozumień Więc następnym razem zamiast opisywać swój dzień, pogodę czy mówić co nam się przyśniło pod zdjęciem produktu który oferujecie napiszcie wprost – „SPRZEDAM/ZROBIĘ NA ZAMÓWIENIE! Napisz do mnie”

 Sprzedaż rękodzieła na Instagramie

3. Opis pod zdjęciem o wszystkim, ale nie o samym produkcie.

Zamiast o produkcie mówimy o kawce, kwiatkach i słoneczku. Jak już pokazujemy dany przedmiot który oferujemy nie bójmy się o nim napisać paru słów. Z czego powstał? Ile czasu nam to zajęło? Jeżeli to ubranie – czy można zamówić w innym rozmiarze? Czy jest możliwość czegoś podobnego – bo w rękodziele nigdy nie mamy dwóch identycznych rzeczy – ale w innym kolorze? Rozumiem, że nasi obserwatorzy nie tylko o tym chcą czytać i oczywiście zachęcam o pisaniu o sobie. Nic tak nie zachęca do wsparcia czyjegoś biznesu jak więź sprzedawca-kupujący. Jednak jak ktoś spoza Twoich obserwatorów trafi na takie zdjęcie, a w opisie znajdzie jedynie „miłego dnia! Kawka już wypita?” – to może zniechęcić się do szukania dalszych informacji. Dodajcie wtedy na końcu chociaż wiadomość „produkt ze zdjęcia możecie u mnie zamówić, więcej informacji znajdziecie w „BIO”. I tak przechodzimy do kolejnej sprawy, czyli…

4. Co? Gdzie? Jak? Czyli brak informacji o procesie zakupu. 

Bardzo często nigdzie nie ma informacji, że sprzedajesz, a tym bardziej jak można cokolwiek zamówić. Bez względu na to czy trzeba napisać wiadomość prywatną, wejść na Facebooka, wejść na stronę www gdzie macie sklep online – napiszcie o tym w BIO, przypominajcie w postach i na InstaStory. I uwaga: raz nie wystarczy – co chwilę przychodzą nowe osoby lub po prostu nie każdy (tak jak my) siedzi 24h na Instagramie i mogli po prostu przeoczyć jak o tym mówiliście. Miejcie te informacje w BIO lub jako przypiętą relację i odsyłajcie tam co jakiś czas swoich obserwatorów.

5. Niewidoczny produkt na zdjęciu

Często na zdjęciach niestety, ale nawet nie wiadomo CO JEST produktem, który sprzedajecie. Nie musicie wrzucać zdjęcia typowo produktowych/katalogowych, bo nie każdemu takie pasują do siatki. Jednak niech produkt będzie na pierwszym planie. Pokażcie daną rzecz na modelu, we wnętrzu, w użyciu, ale tak, aby dalej było widać co sprzedajcie. Wykorzystajcie karuzele zdjęć i na następnych ujęciach pokażcie detale danej rzeczy, może kartę kolorów w jakiej możecie wykonać daną czapkę/sukienkę/bransoletkę/makatkę. Skorzystajcie z możliwości Instagrama i zaprezentujcie się od jak najlepszej strony – często macie na to tylko JEDNĄ szansę więc wykorzystajcie ją dobrze.

6. Hashtagowanie się na konkurencję

Tu przechodzimy do tematu rzeka, więc tylko zwrócę uwagę na problem – więcej o hasztagach znajdziecie na blogu i w ebookach Oli. Jednym z największych błędów przy wyborze hasztagów jakie popełniają rękodzielnicy sprzedający swoje pracę to używanie tylko tych typowo związanych z rękodziełem. Przykro mi to mówić, ale osoby nie siedzące w naszym kreatywnym świecie nie mają zazwyczaj pojęcia co to jest makrama czy makatka. Raczej szukając czegoś do swojego wnętrza będą zaglądać pod #dodomu #dekoracje #artwall , a nie #makatka #makrama czy #rękodzieło . Po tych drugich raczej trafią do Was inni rękodzielnicy – więc lepiej się sprawdzą w przypadku sprzedaży ebooków z wzorami czy kursów.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Małgorzata Firkowska | KNITTER (@dreamingyarn)

7. Brak języka polskiego

Jak już korzystacie z polskich hasztagów – a co za tym idzie ściągacie do siebie polskich odbiorców –  piszcie opis również po Polsku. Nie każdy zna angielski, a jak już celujecie  swoją ofertę w osoby polskojęzyczne to wypadałoby o nie również zadbać.

8. Dublowanie treści

Zauważyłam tendencję do wrzucania tego samego zdjęcia, z tym samym opisem i tymi samymi hashtagami najpierw na koncie prywatnym i chwilę potem na koncie firmowym. Co skutkuję tym, że często potencjalni klienci najpierw trafiają na Wasze konto prywatne, a potem (jeżeli dalej im się chce szukać informacji) na docelowe konto firmowe. Po co dzielić zasięgi na pół? Nie lepiej już kierować ludzi w docelowe miejsce? Jak chcecie się koniecznie podzielić swoimi pracami również ze znajomymi – może macie jakieś inne zdjęcie? Pomyślcie też koniecznie nad różnymi hashtagami Wtedy podwoicie swoje zasięgi i zwiększycie szanse na dotarcie do nowych osób!

9. Brak kulis pracy

Częstą reakcją na cenę Waszych produktów jest zdziwienie? Nic dziwnego – osoby, które się nigdy czymś takim jak dzierganie, tkanie czy szycie nie zajmował nie zdaje sobie sprawy z tego ILE CZASU zajmuje stworzenie danej rzeczy. Nie wiedzą, że często koszt samych materiałów jest kilkakrotnie większy od gotowego produktu w sklepie. Dlatego porównują ceny do stawek sklepowych. UŚWIADOMCIE ICH – pokazujcie kulisy powstawania swoich produktów, piszcie ile czasu Wam zajmuje zrobienie danej rzeczy, ile lat już siedzicie w swoim fachu, z czego robicie swoje projekty, wspomnijcie o JAKOŚCI swoich rzeczy – bo to jest nasza przewaga. Robimy rzeczy z sercem, najwyższej jakości które będą służyć LATA.

Podsumowując. Zadbajcie o pierwsze wrażenie, ułatwcie klientowi dotarcie do najważniejszych informacji, nie zniechęcajcie go niewiadomymi. Większość osób nie ma czasu/nie chce im się/boi się pisać i dopytywać o miliony szczegółów. Czy w sklepie internetowym też musicie pisać i pytać się o wymiary, skład materiału, możliwe rozmiary, cenę? Im krótszą drogę musi przejść potencjalny klient tym większa szansa, że coś u Was zamówi.

Zachęcam również do udziału w akcji #InstaTargiHandmade która ma na celu wsparcie rękodzielniczych biznesów na Instagramie i ułatwienie potencjalnym klientom znalezienie tego czego szukają – ale jeszcze o tym nie wiedzą.

Mam na imię Gosia, mieszkam w Warszawie i od dobrych kilku lat jestem uzależniona od robienia na drutach. Uczę dziergać, organizuję kreatywne spotkania – na żywo ale i ostatnio również online, a raz do roku współorganizuję Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych.

Mój Instagram @dreamingyarn

Inne artykuły o Instagramie na blogu Wild Rocks, które mogą Cię zainteresować:

Sprzedaż rękodzieła na Instagramie

Sprzedaż rękodzieła na Instagramie