Styczniowe wyzwanie

Zaskoczę was – ale nie planuje żadnego wielkiego wyzwania na 2017 rok. Żadnej ‘nowa ja w 2017 roku’. Żadnych 30 dni do bikini/lata/studniówki. Nic z tych rzeczy.

Grudzień minął zaskakująco szybko. grudniowa formuła (co tydzień inne zadanie) trochę się sprawdziła a trochę nie. Nie wiem czy mam zwalać winę na szał przedświątecznych przygotowań, ale zmiana zadania co tydzień nie wychodziła mi najlepiej. Fakt- fajnie jest czasem zrobić coś takiego ad hoc żeby zobaczyć czy wprowadzenie takiej zmiany przypadnie mi do gustu, ale koniec końców zmiana “reguł gry” co tydzień słabo się sprawdziła. Chyba jednak potrzebuję więcej rutyny.

Moje styczniowe wyzwanie

Tak jak zapowiedziałam we wstępie – nie będzie jakiegoś szału jeśli chodzi o Nowy Rok. Nie zamierzam wprowadzać żadnych drastycznych zmian – bo jeśli czegoś się nauczyłam przez ostatnie miesiące to tego, że zmiany trzeba wprowadzać powolutku, a najlepiej tak żeby “głowa” w ogóle się nie zorientowała, że jakieś zmiany zostały wprowadzone. Dlatego jeśli o mnie chodzi zamierzam dalej robić swoje – ćwiczyć oraz nie jeść słodyczy i chipsów. Cieszę się, że to naprawdę zaczęło wchodzić mi w krew – nie wyobrażam sobie tygodnia bez treningu, świadomie unikam chipsów i słodyczy (bo wiem, że źle się po nich czuję).

Żeby jednak nie było tak łatwo – mam też swoje małe wyzwanie na styczeń 9i w sumie również luty). Od dłuższego czasu wraz z Lubym od czasu do czasu biegamy sobie rekreacyjnie – postanowiliśmy jednak przekuć to na bardziej konkretny cel. Spokojnie – nie zamierzam jeszcze startować w maratonie. Nasz cel jest zdecydowanie mniejszy- na początek chcielibyśmy być w stanie przebiec bez przerw 5 kilometrów. Dlatego jeszcze w grudniu zaczęliśmy 10 tygodniowy plan treningowy, w ramach którego będziemy się przygotowywać do biegu na 5 kilometrów (w tym celu korzystamy z darmowego planu treningowego przygotowanego przez serwis bieganie.pl ). Swoje relacje z biegów zamierzam wrzucać na Insta stories – dlatego zapraszam Was do obserwowania Wild Rocks na Instagramie. Zabawne, ale wrzucanie takich relacji i “przerzucanie” się nimi z kumpelami ma niesamowicie motywująca moc – na zasadzie – jak ona dała radę, to ja też mogę.

Kalendarz styczniowego wyzwania 

Oczywiście nasze comiesięczne wyzwanie byłoby niepełne gdyby nie pojawił się do niego specjalny planner. tym razem jest on utrzymany w stylistyce botanicznego kalendarza na 2017 rok. Ponadto zmieniam też nieco jego formułę – zamiast zwykłego kalendarza mamy teraz planner, w którym można zapisać konkretne aktywności (takie jak trening, masaż szorstką rękawicą, wklepanie kremu, sauna). Bardzo zachęcam was do tego, żeby jednak nie rozpędzać się nadmiernie, i wpisywać zadania/aktywności rozsądnie – to znaczy najlepiej tylko jedną rzecz dziennie (trochę o metodzie “jedna rzecz dziennie” piszę w tekście o tym jak zamierzam realizować swoje cele w 2017) . Tak, tak – wiem że masaże działają najlepiej jeśli robi się je codziennie, najlepiej po zimnym prysznicu i masowaniu całego ciała szorstką rękawicą. Ale z doświadczenia wiem że NAJLEPIEJ działają te rzeczy, które naprawdę robimy – a nie te o których będziemy myśleli, że je zrobimy. Dlatego tym bardziej zachęcam Was do tego żeby nie wprowadzać na starcie bardzo dużych zmian, tylko zaczynać od bardzo małych kroczków. A zrobienie jednej rzeczy dziennie, która przybliży nas do realizacji naszych marzeń wydaje się być całkiem małym kroczkiem.

Co zrobić żeby pobrać kalendarz:

1. Polub ten wpis na FB (jak zwykle nieobowiązkowe, ale będzie mi miło):

2. Pobierz kalendarz:

Pobierz styczniowy planner

Jeśli jednak dopiero zaczynasz wprowadzać nowe nawyki 

Wiem, że część z Was dopiero zaczyna swoją przygodę z wprowadzaniem nowych nawyków. Wprowadzanie nowych nawyków może być naprawdę fajnym doświadczeniem – ale fajnie trochę się najpierw do tego przygotować i robić to z głową, żeby nie zniechęcić się na samym starcie. Dlatego zanim zaczniecie wprowadzać poważniejsze zmiany w swoim życiu zachęcam Was do przeczytania tekstu, w którym dzielę się moimi doświadczeniami z wprowadzania nowych nawyków.

 
Pozdrawiam
Ola Foryś |@wild.rocks

 

[fb_button]
[mailmunch-form id=”348320″]

styczniowe wyzwanie projekt łania wild rocks

  • Pingback: Jak realizować marzenia i w końcu zacząć działać - Wild Rocks()

  • Nigdy nie umiałam przekonać się do biegania. Po prostu nie i już – nawet próbowanie nie zaszczepiło we mnie miłości 😉 Za to w tamtym roku przez dość długi czas codziennie chodziłam na 6-7 czasami 10 km spacery dość szybkim tempem. I to było bardzo ciekawa alternatywa dla ćwiczeń wykonywanych w domu. Chyba zachęciłaś mnie swoim wyzwaniem do wrócenia do tego. 🙂

    • Doskonale Cię rozumiem – wszyscy zachwycają się zumbą a ja zumby po prostu nie trawię. Nie i już. kroki mi sie mylą i jestem potwornie sfrustrowana. Spacery są fajne, jeśli tylko masz ochotę to koniecznie ruszaj na spacer!

      • Mam dokładnie te same odczucia co do zumby. Czuje się jak małpa w zoo… i jeszcze te Panie prowadzące zazwyczaj pokrzykują “czujecie to? ah jak pracują mięśnie” a ja czuję się przede wszystkim jak idiotka 😉

  • Małe kroczki to u mnie podstawa. Niezależnie od rodzaju postanowienia zawsze działają. Nieraz próbowałam już wprowadzać drastyczne zmiany i zawsze kończyło się to niepowodzeniem 🙂

    • Dokładnie tak Aga – u mnie tez wszystkie drastyczne zmiany koncza sie zawsze tak samo – rownie drastyczna porazką. Dlatego też trzymam się zasady małych kroczków.

  • I ja postawiłam w 2017 roku na małe kroczki, co miesięczne, w niektórych przypadkach nawet tygodniowe, mam wrażenie, że w ten sposób bardziej i lepiej się zorganizuję, będę miała siebie cały czas pod kontrolą 🙂 Co prawda, z przyczyn chorobowych zaczynam dopiero od poniedziałku, czyli w sumie od drugiego tygodnia stycznia, ale nie zmniejsza to mojej dużej motywacji na działanie na przyszłość 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!