Tygodniowy planer – zaplanuj swój tydzień

TYGODNIOWY PLANNER DO POBRANIA

Od kiedy praca nad blogiem nabrała rozpędu i stała się bardziej systematyczna to moją głowę często zaprząta pytanie „jak lepiej zarządzać swoim czasem?”. Ostatnio zaczęłam korzystać z tygodniowego planera, który pozwala mi patrzeć na ilość czasu jaka dysponuję z trochę szerszej perspektywy. Co prawda korzystam też z miesięcznego planera, który pozwala mi do pewnego stopnia zarządzać moimi zadaniami w skali miesiąca, ale to właśnie tygodniowy planer ratuje mnie przed mocno przydługą listą „to do” która kończy się wielkim napisem FRUSTRACJA (i to najczęściej w sobotę rano!)

Jak korzystać z tygodniowego plannera?

W poniedziałek rano w swoim tygodniowym plannerze wpisuje zadania i spotkania przewidziane na ten tydzień (między innymi na podstawie notatek zapisanych w telefonie). Staram się być przy tym dosyć skrupulatna i wpisuję tam wszystko – zarówno kiedy publikuję nowy post, kiedy widzę się ze znajomymi, jak i to kiedy mam wizytę u lekarza. Dzięki temu widzę jaką ilością czasu będę dysponować w tym konkretnym tygodniu, oraz że nad postem na sobotę muszę popracować już we wtorek, bo potem przez resztę tygodnia nie będę miała po prostu na to czasu.

Jak mi się korzysta z tygodniowego planera?

Takie rozwiązanie naprawdę pozwala trzymać rękę na pulsie. Wcześniej naprawdę miałam problem z zarządzaniem czasem – jednego dnia nie robiłam nic, po czym następnego orientowałam się że mam całą masę rzeczy do ogarnięcia „na już”. Najgorsze było to, że o wiele rzeczy odkładałam na „jutro” – po czym przychodził weekend i nagle okazywało się, że lista rzeczy do ogarnięcia „jutro” zrobiła się koszmarnie długa – za długo żeby zrobić ja jednego dnia. Mało nie pękłam od frustracji!

Od kiedy zaczęłam posiłkować się takimi tygodniowymi planerami, naprawdę czuję, że ogarniam więcej rzeczy, i robię je z większym komfortem psychicznym. Oczywiście ten system nie chroni mnie przed nieprzewidzianymi sytuacjami, ale wydaje mi się, ze przynajmniej pozwala zminimalizować straty – nawet jeżeli z kalendarza wypadnie mi „niechcący” jeden dzień, to przynajmniej mam ogarnięte rzeczy z pozostałych dni. Odczuwam tez mniejsze napięcie bo nie muszę o wszystkich tych rzeczach pamiętać – w końcu po to mam je spisane w planerze.

Materialy do pobrania

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła dla siebie i przede wszystkim dla Was tygodniowego planera do pobrania. Jeśli więc chcecie zacząć przygodę z planowaniem swoich zadań w perspektywie tygodnia, to zachęcam was do pobrania mojego dzikiego tygodniowego planera. Po wydrukowaniu możecie korzystać z niego w formie pojedynczej kartki albo wyciąć poszczególne prostokąty i przyczepić je do korkowej tablicy nad biurkiem, przykleić kolorową taśmą do ściany lub – tak jak ja – za pomocą metalowych klipsów przypiąć je do drucianego moodboardu zrobionego z siatki zbrojeniowej (tzw. gridboard).

TYGODNIOWY PLANNER DO POBRANIA

Żeby pobrać tygodniowy planer:

1. Polub Wild Rocks na Facebooku

2. Pobierz tygodniowy planer

POBIERZ TYGODNIOWY PLANER

Mam nadzieje, że to rozwiązanie pomoże Wam lepiej zarządzać swoim czasem. Bo lepsze zarządzanie zadaniami to więcej czasu na małe przyjemności bez wyrzutów sumienia;)

Ściskam, Aleksandra

[fb_button]

TYGODNIOWY PLANNER DO POBRANIA
Obserwuj mnie na Bloglovin

[fb_button]
  • Bardzo ciekawa forma plannera – ja korzystam aktualnie z Bullet Journall i rozpiski tygodniowej, ale Twoja propozycja jest bardzo oryginalna 🙂

    • strasznie podobaja mi sie projekty bujo, ale przy ciagle zmieniajacych sie planach i zadaniach byloby mi przykro ciagle w nim kreslic 😉

  • też powinnam sobie zacząć planować tydzień za tygodniem, bo ostatnio zgubiłam gdzieś kalendarz i teraz błąkam się jak dziecko we mgle…

    • Najgorzej! Ja bym chyba zginela pod sterta karteczek z rzeczami do zrobienia gdybym nie prowadzila sobie takiej jednej listy.

  • U nas jeszcze żaden planer nie zadziałał. Ciągle szukam 🙂 Sprawdzę też Twoją propozycję.

  • “ale to właśnie tygodniowy planer ratuje mnie przed mocno przydługą listą „to do” która kończy się wielkim napisem FRUSTRACJA (i to najczęściej w sobotę rano!)” Haha, skąd ja to znam! Bez kalendarza ani rusz!
    Powiem Ci, Olu, że mam coraz większą ochotę na Twoją tablicę! Chyba w końcu wybiorę się do jakiegoś sklepu budowlanego i sobie zrobię 🙂

    • cześć Marta!
      U mnie ze zwyklym kalendarzem jednak ciezko. Moje plany ciagle sie zmieniaja, i trudno byłoby mi tym zawiadywać. Ale takie tygodniowe listy jeszcze jakos jestem w stanie ogarnac- chocby wlasnie po to by patrzec na swoj tydzien z szerszej perspektywy.

  • Liście na zdjęciach mnie porywają 🙂 One są żywe?
    A jeśli chodzi o planer, bo o nim mowa, ciężko u mnie z tym planowaniem. cały czas mam zamiar się zebrać i mi w ogóle nie idzie 😉

    • Zalezy ktore liscie 🙂 Monstera jest niestety sztuczna. Za to palmy i kaktus jak najbardziej żywe.
      a jesli chodzi o planowanie to zacznij od czegos malgo – np. prostej listy “to do” – po prstu zeby nie musiec ciagle myslec o tym co masz do zrobienia.

  • Właściwie to nigdy nie potrafiłam się przekonać do planowania tygodnia. Ot tak po prostu zawsze i tak dni układały mi się w zupełnie inny sposób. Chętnie spróbuję jeszcze raz. Zwłaszcza, że coś mi się wydaje, że ostatnio organizacja nie jest moją dobrą stroną 😉

    • hej Dagmara. Wiem doskonale o czym mowisz. Dla mnie jednak ten planer jest nie tylko takim cerberem ktory pilnuje co mam robić, ale przede wszystkim odciąża moją głowę bo nie muszę już wszystkiego rozplanowywać w głowie (co nie jest łatwe jeśli ma sie pamiec złotej rybki 😉 ).

  • Oj, ja nawet z najlepszym planerem nie jestem w stanie nic zaplanować, na Szczycie zawsze totalny żywioł 🙂

  • Bardzo fajny pomysł!

  • Ja planuję na bieżąco, nie mam specjalnego narzędzia do tego, wystarczy mi żółta karteczka przyklejona do pulpitu, wirtualna 😉

  • Też planuję na bieżąco i używam pojedynczych karteczek. Jednak widzę pewne wady tego systemu. Im więcej spraw do załatwienia tym więcej karteczek i większa szansa, że któraś się zagubi.

    • hahaha. No niestety 🙂 Ja wspomagam się karteczkami, ale jednak fajnie mieć taki szerszy obraz – dlatego lubię tygodniowe plannery.